2014/05/31

Kłamstwa w CV

kłamstwa w CV - image

Największe kłamstwa w Twoim CV

Cały ten artykuł mógłby się składać z jednej linijki tekstu: „na miłość boską, nie kłam w swoim CV”.
Wciąż tutaj? Chcesz wiedzieć więcej? Dobrze, ruszajmy więc dalej.

Ależ to tak powszechne!

Kłamanie w CV jest niestety niezwykle popularne w dzisiejszych czasach. Ba, jeśli wpiszesz „lying on...” w pasek wyszukiwania Google'a, jedną z podpowiedzi będzie „lying on resume”!. Według niedawnych badań aż 45-52% aplikacji zawiera fałszywe informacje. Do niedawna procent ten gwałtownie wzrastał, niczym lawina nakłaniając coraz to więcej i więcej pracowników do kręcenia w swoich CV – chcieli pozostać konkurencyjni na rynku pracy. W końcu któż niby miałby ich nakryć?
Przyszła jednak kryska na matyska. Lawina trafiła metaforyczną ścianę kiedy to pracodawcy zaczęli używać coraz to bardziej i bardziej zaawansowanych sposobów wyszukiwania krętactw. Internet i dawane przez niego możliwości pomogły niepomiernie, ale do tego wstrząsu nie doszłoby gdyby rekruterzy nie zorientowali się jak często są okłamywani.
Oczywiście, wielu aplikantów wciąż kręci w swoich aplikacjach i zaskakująco często udaje im się otrzymać wymarzone stanowisko. Ale po roku czy dwóch (owszem, firmy sprawdzają CV swoich pracowników już po ich zatrudnieniu) wiele z tych kłamstw wychodzi na jaw a „spryciarze” są momentalnie zwalniani. Stażyści mogliby się tym zbytnio nie przejmować, gdyby nie to, że w takiej sytuacji otrzymuje się miażdżące referencje.

Nie wstydź się

Przerażony? Wywaliłeś właśnie połowę swojego CV? Cóż, wciśnij szybko ctrl + z i przyjrzyj mu się ponownie.
Pamiętaj bowiem: musisz być konkurencyjny. To oznacza reklamowanie siebie i ukazywanie swoich silnych stron. W CV nie ma miejsca na fałszywą skromność.
Okres niezatrudnienia to zazwyczaj światło ostrzegawcze dla pracodawcy gdyż zazwyczaj oznacza to iż ktoś Cię zwolnił i przez jakiś okres nie mogłeś/aś znaleźć pracy. Oczywiście, możgło być to spowodowane przeprowadzką, albo tym, żefirma rozleciała się sama z siebie – ale ta paromiesięczna luka może sprawić kiepskie wrażenie. Jeśli zamiast miesięcznych użyjesz rocznych dat możesz to ukryć, tym samym zwiększając swoją szansę na zdobycie pracy. Jeśli gdzieś w procesie rekrutacyjnym zostaniesz poproszony o doprecyzowanie tychże dat to powiedz jak było w rzeczywistości, ale ta drobna sztuczka to coś co warto rozważyć.
Ponadto, wyliczając swoje miejsca pracy pamiętaj, że nawet jeśli nikt Ci nie zapłacił to wciąż zyskałeś pewne doświadczenie. Może się to wydawać oczywiste, ale istnieją ludzie którzy nie wypisują zajęć za które im nie zapłacono! Pamiętaj więc aby zawrzeć bezpłatne staże oraz przepracowane wolontariaty w swoim resume.
Czasami może Ci się wydawać, że nazwa zajmowanej przez Ciebie pozycji nie oddawała rzeczywistości albo, że zasługiwałeś na wyższą płacę. Możesz nabrać ochoty na wprowadzenie drobnej zmiany czy „poprawienie” pensji. Tym co należy jednak w takiej sytuacji zrobić jest dodanie drobnej adnotacji. „Oficjalnie byłem starszym kaworobem i zarabiałem pięć złotych na godzinę, ale w rzeczywistości to ja sterowałem firmą”, jest dużo lepszą rzeczą do powiedzenia aniżeli zwykłe kłamstwo.
Możesz rozważyć jeszcze jedną rzecz – miejsce w którym żyjesz. „Dobra znajomość angielskiego” oznacza jedną rzecz w Nowym Jorku i drugą, całkowicie inną w Moskwie. W różnych częściach świata szkoły zwyczajowo kładą różny nacisk na naukę tych samych rzeczy. Warto więc zmodyfikować opis swoich umiejętności w zależności od fragmentu świata gdzie miał(a)byś pracować.

Czego nigdy nie robić

„Kłamstwo ma krótkie nogi”. Jeśli skłamiesz to prędzej czy później ktoś się zorientuje. Stracisz pracę, dobre imię albo i nawet więcej.
Nigdy nie pisz, że gdzieś pracowałeś jeśli tak nie było, albo że uczyłeś się w miejscu które tylko przelotnie odwiedziłeś. O pompowaniu swojego tytułu już wspomnieliśmy, ale serio: nie rób tego. Sprzedawców i różnorakich specjalistów od marketingu może kusić „poprawienie” swoich statystyk, ale to bardzo stara sztuczka i dowolny specjalista HR wart swojej płacy domagał się będzie dowodów. Wyolbrzymianie dawnych przychodów to jeszcze głupszy pomysł, jako że to zazwyczaj pierwsza, sprawdzana rzecz. Mniej karygodne jest wliczanie do wypłaty różnorakich bonusów takich jak firmowy samochód albo telefon, ale nadal lepiej tego nie robić. Wypisanie dodatków osobno to jednak niezły pomysł.
Twój pracodawca może skontaktować się z Twoimi dawnymi współpracownikami, szefem, odwiedzić Cię na Facebooku, LinkedInie, G+ i tak dalej. Zmyślając na dłuższą metę niczego nie osiągniejsz, a nerwy z którymi będziesz musiał sobie poradzić uczynią krótkoterminowe zyski bezwartościowymi.

W porządku, już rozumiem.

Na pewno? Pozwól mi jednak powtórzyć po raz ostatni – nie kłam, nie kręć, nie oszukuj. Spraw aby Twoje CV oddawało rzeczywistość. Z drugiej jednak strony nie zapomnij się zareklamować i pokazać pracodawcy, że to Ty jesteś odpowiednią osobą na to stanowisko.
Powodzenia!
UA-44028279-1