2014/01/15

Chcesz dostać pracę - Lepiej uważaj na social media.


social media - praca - image

Gdzieś między przeczytaniem Twojej aplikacji a wysłaniem Ci zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną, pracodawca zrobi pewnie jeszcze jedną rzecz – spróbuje dowiedzieć się o Tobie tak wiele jak tylko możliwe. CV i listy motywacyjne mogą nie wystarczyć ludziom od HR, więc rekruterzy szybko przejrzą Internet w poszukiwaniu informacji na Twój temat. Pierwszym miejscem w które zajrzą będą najprawdopodobniej portale społecznościowe.

Brzmi przerażająco? Nie panikujmy, nie ma się czego obawiać. Po pierwsze, jak już wspomnieliśmy we wcześniejszych artykułach, masz pełną kontrolę nad tym co zobaczą. Zawsze możesz też odwdzięczyć się im pięknym za nadobne i przejrzeć w rewanżu ich profile! Oczywiście, często będą to elegancko przystrzyżone kawałki Internetu gdzie nie rosną żadne chwasty opinii zewnętrznej, ale już samo to coś Ci o nich mówi.

Uspołeczniając się

 
Jeśli mówimy o sprawach związanych z pracą, to najważniejszym z Twoich profili jest ten na LinkedIn. Szacuje się, że aż dziewięćdziesiąt cztery procent firm prowadzących rekrutację on-line zwraca na niego uwagę. Szczęśliwie w wypadku LinkedIn nie musisz się raczej martwić czy zamieszczona tam treść wywrze odpowiednie wrażenie. Bo co tam się zazwyczaj znajduje? Opis zdobytego doświadczenia, edukacji, zdjęcie. I to tyle – żadnych znajomych dodających kłopoczące zdjęcia lub komentarze na ogólnodostępny profil.

Potem następuje długa, trzydziestoprocentowa przerwa w popularności, po której pojawia się strona którą wszyscy znamy i kochamy – Facebook. Jeśli chcesz sprawić aby to co się tam znajduje nadawało się dla potencjalnych pracodawców to trzeba będzie poświęcić temu sporo wysiłku. W razie czego warto rozważyć zamknięcie profilu dla osób nie będących Twoimi znajomymi.
Dużo mniej zmartwień sprawi Ci konto na Twitterze.Jest on niemalże równie popularny jak Facebook, ale służy pracodawcom głównie jako słup ogłoszeniowy. Trudno poznać kogoś czytając tylko stuosiemdziesięcioliterowe tweety, zresztą niewielu jest ludzi którzy mieliby na tyle cierpliwości aby przeglądać króciutkiego posta za postem. Poszukiwanie tam linków do ofert pracy to jednak całkiem niezły pomysł.

Blogi firmowe w pewnym sensie przypominają Twittera: pracodawcy używają ich zazwyczaj tylko po to aby przekazać potencjalnym pracownikom wybrane informacje. Jest to więc świetne miejsce aby poczytać nieco i dowiedzieć się czegoś o firmie. Dodawane tam artykuły mogą być kopalnią informacji, ale musisz pamiętać aby odnosić się do wszystkiego co przeczytasz ze zdrową dawką sceptycyzmu.

Na końcu peletonu miejsca zajmują Google+ oraz – co ciekawe – YouTube. G+ używane jest w sposób bardzo podobny do Facebookowej, chociaż portal ten jest znacznie mniej popularny. YouTube zaś to po prostu kolejna strona gdzie można zamieszczać i oglądać reklamy oraz wymieniać dane kontaktowe. Stworzenie swojego videoportfolia lub dodaniu kilku prezentacji na temat swej specjalności to niezły pomysł, ale zazwyczaj lepiej załączyć je do swojego CV.

Warto także wspomnieć o Istnieje także pewna, specjalistyczna strona – GitHub. Przeznaczona jest ona dla koderów, a posiadanie tam portfolia może Ci skutecznie pomóc podczas poszukiwania stażu/pracy. Często odwiedzana jest bowiem przez różnorakich pracodawców, zwłaszcza jeśli zależy im na zatrudnianiu najlepszych, dostępnych informatyków. Jeśli jednak specjalizujesz się w jakiejkolwiek innej dziedzinie, to GitHub nie przyda Ci się na wiele.

Co i gdzie? Co jeśli chcę pozostać aspołeczny?

 

Jak z pewnością możesz sobie wyobrazić, skoro treści zamieszczane na różnych stronach tak bardzo się różnią, to pracodawcy będą przeglądali je w różnych celach.

LinkedIn jako najbardziej „profesjonalny” ze wszystkich, jest używany przez ludzi od HR na dwa sposoby. Po pierwsze, zamieszczają tam oni faktyczne oferty pracy, a nie linki do nich. Ponadto pracodawcy zbierają tam informacje na temat przyszłych pracowników. Lista umiejętności jest dokładnie przeglądana, tak samo jak i doświadczenie zawodowe. Warto wypisać tam swoje „twarde” zdolności, gdyż czyni to proces rekrutacyjny dużo wygodniejszym dla rekrutera.

Facebook oraz Twitter używane są przede wszystkim do prowadzenia kampanii reklamowych. Firmy zamieszczają tam interesujące posty aby przekonać ludzi do kupowania/ używania produktów ich marki oraz aby stworzyć bazę potencjalnych pracowników. Jeśli specjaliści od HRu kogoś przez te strony sprawdzają, to najczęściej po to aby przekonać się czy rekrut pasował będzie kulturowo do zespołu, albo czy coś o Twoim uprzednim doświadczeniu może zostać wydedukowane z dawnych postów.G+ używany jest tak jak Facebook, ale – jak już powiedzieliśmy – chwilowo dużo mniej popularny.
 
Ostatnio coraz więcej ludzi poczęło głosić opinię iż przestrzeń portali społecznościowych powinna być zamknięta dla rekruterów. Mimo iż może to odrobinę zmniejszyć Twoje szanse na znalezienie pracy, jak najbardziej masz prawo zdecydować iż Twoje osobiste informacje są, cóż, Twoje. Najłatwiej uniknąć bycia sprawdzanym przez potencjalnego pracodawcę poprzez nietworzenie konta, ale istnieją różnorakie sposoby ukrycia swoich danych. Użyj ich jeśli masz na to ochotę – i pamiętaj, że Ty wciąż będziesz w stanie dowiedzieć się czegoś o przyszłym pracodawcy.

Zobacz również: Jak napisać kreatywne CV ? 

Autor: Piotr Matyjaszczyk

Źródło obrazka: http://www.socialseomanagement.com

UA-44028279-1